Skocz do zawartości

Omega Klub Polska używa Ciasteczek. Zapoznaj się z Polityka Prywatności aby uzyskać więcej informacji. Aby usunąć ten komunikat, kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje Ciasteczka

- - - - -

Pomoc innym kierowcom na drodze


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
89 odpowiedzi na ten temat

Ankieta: Czy pomagasz innym kierowcą na drodze (1 użytkowników głosowało)

Czy pomagasz innym kierowcą na drodze

  1. tak (164 głosów [89.13%] - Zobacz)

    Procent głosów: 89.13%

  2. nie (20 głosów [10.87%] - Zobacz)

    Procent głosów: 10.87%

Głosuj Goście nie mogą głosować

#81 OFFLINE   Cmaga

Cmaga
  • 148 postów
  • Dołączył: 18-02-2007
  • Skąd: Skarżysko-Kam

Napisany 31 październik 2011 - 22:45

Mnie na autostradzie we Francji mijali wszyscy (nawet Polacy) i nikt nie stanął. Musiałem na 112 dzwonić. Dzięki "niektórym" można liczyć tylkona siebie.
_______
Cmaga

______________________________
2.5 V6 - Tak dużo , a tak niewiele.

Dodany obrazek

#82 OFFLINE   Waldemarz

Waldemarz

    DZIADZIA

  • 2660 postów
  • Dołączył: 22-05-2006
  • Skąd: Warszawa
  • Województwo: mazowieckie
  • Auto: Nie mam Omegi
  • Silnik: nie mam Omegi

Napisany 01 listopad 2011 - 15:58

z niemiłych doświadczeń pamiętam jak auto służbowe odmówiło posłuszeństwa na obwodnicy Krakowa w niedzielę rano i musiałem czekać 2 godz na kolegę z pracy, żeby scholować auto. przez ten czas zatrzymały się przy mnie 4 auta..... wszystkie z pytaniem o drogę, nikt nawet nie zapytał co się stało.


A ja powiem tak:
Jeśli nie mamy Auto Asisstance w pakiecie to nie ma problemu wykupić np. w PZU kartę "pomoc na drodze PL 365 dni" tylko za 200zł na rok i nie patrzec wtedy czy ktoś mi pomoże czy nie. Dzwonię na infolinie informuję o problemie i mam po kłopocie. Czy to holowanie czy zmiana koła, dowóz paliwa itd.
Niektórzy lubia oszczedzac lub czekać w razie problemów na to że ktoś może pomoże, ale to już nie te czasy jak kiedys że jeden pomagał drugiemu. Poprostu ludzie boją się zatrzymywać i nie można mieć im tego za złe, nie wspominając iż jest wielu kierowców co nawet nie wiedzą gdzie maja klucze do kół, a co dopiero komuś pomóc jak sie nie znają.

#83 OFFLINE   MistrzOmega

MistrzOmega
  • 5 postów
  • Dołączył: 14-07-2011
  • Skąd: EL/LU

Napisany 03 listopad 2011 - 19:41

Jak to w życiu bywa - zdarzylo sie, ze pchalem swoja omege. Moja dziewczyna w szpileczkach wysiadla i razem ze mna popycha, ale przeciez omega slusznych rozmiarow (kombii) wiec ledwo, ledwo nam szlo. Zablokowalismy lekko waska droge, wiec kolo musial wysiasc i nas pchnac jak chcial przejechac, ale jak mogl nas ominac to chcec do pomocy sie skonczyla. Wiec pchamy nadal i raptem koles inny wysiada z auta i pyta czy nam pomoc... w szoku bylem, ale po chwili powiedzial, ze niedawno pchal sam, nikt nie chcial mu pomoc, wiec jak nas zobaczyl to mu sie przypomnialo i pomogl. Od tego momentu ja jak spotykam pchajacego brata mniejszego, to tez mu pomagam tyle ile moge. ale zawsze troche.

#84 OFFLINE   adi87

adi87

    była oma jest audi

  • 128 postów
  • Dołączył: 27-09-2009

Napisany 03 listopad 2011 - 22:33

Ja zawsze pomagam, jako że jestem mechanikiem to zawsze się jakieś wyjście znajdzie, ostatnio był Passat z lewym powietrzem, astra z szurającym po drodze wydechem i rodzynek - Skoda Garde :) z odkręconym bębnem, dobrze że koleś się skumał zanim mu koło wyjechało ale już wystawało ładnie :D

#85 OFFLINE   Zielony1976

Zielony1976
  • 33 postów
  • Dołączył: 14-06-2011
  • Skąd: Kamień Pomorski/Szczecin

Napisany 04 listopad 2011 - 06:56

Ja zawsze kiedy tylko mogłem również pomagałem czy to znajomym czy nie znajomym. W CKP również mieliśmy stworzoną grupę Asisstanse sprawdziło się to wielokrotnie w różnych sytuacjach . W szczecińskiej grupie Kremaszczecin.pl również pomagaliśmy sobie wzajemnie bywało,że nieraz nawet człowiek nockę zarywał jak dostał telefon od kolegi z ekipy że gdzieś tam stoi i ma kłopot czy rozwalił auto.
Od takie nie pisana koleżeńska pomoc.

#86 OFFLINE   pepeomegas

pepeomegas
  • 30 postów
  • Dołączył: 26-11-2008
  • Skąd: wwa

Napisany 12 listopad 2011 - 17:32

ja ostatnio roztrzaskałem koło na 84kilometrowej zwężce z wwa na wrocła jak się jedzie.. i gdyby nie to że 10 min po mnie roztrzaskało sie koło w volvo to też nie było chętnych do pomocy, dwie panie jak już staneły w korku zagadałem to usłyszałem: yyyyyyyyyyyyy to nawet nie jest nasze auto, więc puściło mi i odbiłem: hehe też kradzionym się wozicie???
panie z piskiem opon się oddaliły.
a wracając do mojej sytuacji.. pan z volvo zadzwonił po córke, która przywiozła podnośnik.. a na koniec jeszcze raz przewody bo mi aku padło ;/
pomagajmy sobie wzajemnie.. a przynajmniej pomagajmy omedze w potrzebie.
pepeomegas

#87 OFFLINE   kubalek33

kubalek33
  • 22 postów
  • Dołączył: 29-10-2011
  • Skąd: Poznań

Napisany 25 listopad 2011 - 04:27

Co do pomocy na drodze kiedyś bardzo w złym miejscu koledze w aucie się złamała oś i koło się położyło i amen w pacierzu z jazdą a miejsce fatalne bo na łuku i lesie na wąskiej drodze gdzie miejscowi co znają to tak 120 potrafią pomykać. Oczywiście okazało się że kolega ma taki trujkąt że go mało co widać ale jest jakiś. Komórki zasięgu nie łapały mineło nas może z 30 aut i mimo machania żadne się nie zatrzymało.Nagle jedno się zatrzymuje wysiada koleś i pierwsze co mówi to że mamy zabierać auto z drogi i spadać natychmiast bo to miejsce gdzie jesteśmy zagrożeniem dla ruchu drogowego. Pan ma orzełka na czapce i okazuje się że to jest policjant ze wsi około 15km dalej ktoremu ktoś o nas powiedział i przyjechał nas ukarać.Straszył mandatami że to stwarzanie zagrożenia i narażenie życia innych. No mówiłem mu że ma racje i że zgodze się z nim ale poza trujkątem próbą zatrzymania kogoś by pojechać po pomoc to co możemy zrobić???. Jak zapytałem go czy moge z nim podjechać do jakiegoś kogoś co ma lawete czy jakoś żeby to auto ze środka tej drogi zabrać to mi powiedział że tak ale za to musze mi 50zł dać bo to samochod prywatny i nie będzie mnie teraz tak za swoje pieniądze woził po mechanikach. Suma sumarum po 7godzinach stania tam na tej drodze i po tym jak zapłaciliśmy temu panu policjantowi 50zł to z Wałcza podjechała laweta 60km od miejsca gdzie staliśmy i scholowała go do mechanika. taką to mieliśmy pomoc ludzi i nawet policji. Więc ja jak widze że ktoś ma problem na drodze zawsze podjade i zapytam czy może jakoś idzie pomóc bo nigdy nie wiadomo jak jest i czy ktoś nie jest 500km od domu i juz załamany nie ma pomysłu na to co robić

#88 OFFLINE   MistrzOmega

MistrzOmega
  • 5 postów
  • Dołączył: 14-07-2011
  • Skąd: EL/LU

Napisany 27 listopad 2011 - 17:33

Co do pomocy na drodze kiedyś bardzo w złym miejscu koledze w aucie się złamała oś i koło się położyło i amen w pacierzu z jazdą a miejsce fatalne bo na łuku i lesie na wąskiej drodze gdzie miejscowi co znają to tak 120 potrafią pomykać. Oczywiście okazało się że kolega ma taki trujkąt że go mało co widać ale jest jakiś. Komórki zasięgu nie łapały mineło nas może z 30 aut i mimo machania żadne się nie zatrzymało.Nagle jedno się zatrzymuje wysiada koleś i pierwsze co mówi to że mamy zabierać auto z drogi i spadać natychmiast bo to miejsce gdzie jesteśmy zagrożeniem dla ruchu drogowego. Pan ma orzełka na czapce i okazuje się że to jest policjant ze wsi około 15km dalej ktoremu ktoś o nas powiedział i przyjechał nas ukarać.Straszył mandatami że to stwarzanie zagrożenia i narażenie życia innych. No mówiłem mu że ma racje i że zgodze się z nim ale poza trujkątem próbą zatrzymania kogoś by pojechać po pomoc to co możemy zrobić???. Jak zapytałem go czy moge z nim podjechać do jakiegoś kogoś co ma lawete czy jakoś żeby to auto ze środka tej drogi zabrać to mi powiedział że tak ale za to musze mi 50zł dać bo to samochod prywatny i nie będzie mnie teraz tak za swoje pieniądze woził po mechanikach. Suma sumarum po 7godzinach stania tam na tej drodze i po tym jak zapłaciliśmy temu panu policjantowi 50zł to z Wałcza podjechała laweta 60km od miejsca gdzie staliśmy i scholowała go do mechanika. taką to mieliśmy pomoc ludzi i nawet policji. Więc ja jak widze że ktoś ma problem na drodze zawsze podjade i zapytam czy może jakoś idzie pomóc bo nigdy nie wiadomo jak jest i czy ktoś nie jest 500km od domu i juz załamany nie ma pomysłu na to co robić


Rzeczyw kiepskie miejsce, a ludzie szuje... :(

#89 OFFLINE   Przybek

Przybek

    Diesel Power :P

  • 5555 postów
  • Dołączył: 08-11-2008
  • Województwo: łódzkie
  • Auto: Nie mam Omegi
  • Silnik: nie mam Omegi

Napisany 23 luty 2013 - 15:47

Ruscy to nie tylko wóda i prawo jazdy wygrane w czipsach. Sa tez tacy dla ktorych maly gest pomocy innej osobie na drodze nie jest zadnym problemem.
Krotka kompilacja znaleziona na sadisticu -> http://www.sadistic....om-vt178475.htm
Jak widac mozna poswiecic kilka/kilkanascie sekund na rzecz innej osoby i swiat sie od tego nie zawali.

#90 OFFLINE   bsmerwis

bsmerwis
  • 28 postów
  • Dołączył: 05-03-2014
  • Skąd: Warszawa
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Omega B FL
  • Silnik: 2.5 V6 X25XE

Napisany 21 marzec 2014 - 16:27

Nie wiem to może ja mam pecha opiszę najpierw moje sytuacje:
-jadę z kumplem (zawieszała się u niego wskazówka paliwa) po pół godzinie machania w Warszawie (przy szpitalu na Banacha dość ruchliwe miejsce) o 23 NIKT się nie zatrzymał (auto na awaryjnych nawet trójkąt wystawiłem) szybka decyzja telefon po taksówkę, na stacji pracownik NIE POZWOLIŁ mi zatankować w bańkę po wodzie tylko kazał kupić kanister (20zł zdzierstwo),
-sytuacja druga okolice Płochocina (mazowieckie) zakopaliśmy się na wjeździe do lasu i to tak solidnie, że ani podkopanie, ani dywaniki podkładane, ani deski nie pomogły. Zima mróz godzina 18, ale już ciemno najbliższa była baza chyba MPK, na bramie nikt mi nawet nie otworzył na prośbę o pomoc informacja, że nie mogą wychodzić, pobliski dom, odpowiedź taka sama jest chory i nie wychodzi nawet nie otworzył (byłem ubrany w elegancki płaszcz, nie wyglądam jak jakiś bandyta), spotkałem 3 małolatów sami zaproponowali, że pomogą niestety nie daliśmy rady wypchnąć (auto już zakopane do połowy koła) chłopaki cali w błocie (sam i dałem kasę chociaż nawet nie prosili). Wskazali mi sąsiada, żeby powiedzieć, że jestem od tego i tego i że tu nagminnie ludzie się zakopują, pukam gość już w piżamie, karze poczekać 5 minut wychodzi bierze gumiaki, łopatę, porządną linkę i jedzie ze mną, po 30 minutach auto wyciągnięte, absolutnie nie chciał słyszeć o jakichś pieniądzach (pojechałem na stację i kupiłem mu wino i bombonierkę dla żony),
-sytuacja trzecia wracam o 2 w nocy obok Puszczy Kampinowskiej, nagle dziura silnik gaśnie, mam ze sobą DWA telefony oba rozładowane jak na złość, spycham auto na bok, grzebie pod maską (okazało się że przekaźnik) po kilku zakręceniach pada aku, pukam do kilku domów nikt, albo nie otwiera, albo mnie ochrzania, nie chcą nawet zadzwonić po taksówkę, wracam piechotą (ponad 20km) dopiero przy trasie łapię taksi, wcześniej nikt nie zatrzymuje się na moje machanie,
-ostatnia sytuacja, jadę i łapię kapcia, przypominam sobie, że dwa dni wcześniej po zmianie kół na letnie u kolegi zostawiłem żabę i klucz, godzinę proszę się w centrum Warszawy (okolice Górczewskiej) aby ktoś mi użyczył klucza i lewarka.
Niestety, ale takie są moje doświadczenia jeżeli chodzi o pomocną dłoń kierowców, nauczony doświadczeniem po tych zdarzeniach (często jeżdżę w Polskę) mam teraz ze sobą zawsze: linkę, kable, klucz, żabę, około 200zł w drobnych (gdyby np: bankomat nie działał, albo nie było), ciepły koc, starą nokię naładowaną (leży sobie w schowku zamiast bezczynnie w domu).