Skocz do zawartości

Omega Klub Polska używa Ciasteczek. Zapoznaj się z Polityka Prywatności aby uzyskać więcej informacji. Aby usunąć ten komunikat, kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje Ciasteczka

- - - - -

Pomoc innym kierowcom na drodze


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
89 odpowiedzi na ten temat

Ankieta: Czy pomagasz innym kierowcą na drodze (1 użytkowników głosowało)

Czy pomagasz innym kierowcą na drodze

  1. tak (164 głosów [89.13%] - Zobacz)

    Procent głosów: 89.13%

  2. nie (20 głosów [10.87%] - Zobacz)

    Procent głosów: 10.87%

Głosuj Goście nie mogą głosować

#21 OFFLINE   vis1966

vis1966

    Roman

  • 1376 postów
  • Dołączył: 19-02-2008
  • Skąd: Rugby UK
  • Województwo: nie mieszkam w Polsce
  • Auto: Omega B FL
  • Silnik: 3.2 V6 X32SE

Napisany 14 sierpień 2010 - 21:41

No mnie sie wiele razy zdazylo komus pomóc.Chc by ostatnio jedzie przede mna trzy auta za zakretem stoi trojkat a za nim jakas pani z dzieckiem obok auta i trzyma bezradnie podnosnik.Dwie minuty i po klopocie a nikt przede mna sie nie zatrzymal.:mad:

#22 OFFLINE   Tequilla

Tequilla
  • 30 postów
  • Dołączył: 21-03-2010
  • Skąd: Jaroszów

Napisany 15 sierpień 2010 - 09:12

staram sie pomagac innym choc czesto nie widuje aut na awaryjnych. Pamietam ze pojechalam z bratem i mama na male zakupy, a gdy wracalismy stala corsa na awaryjnych a przy corsie kobietka. Kolo jej sie przebilo, nikt sie nie zatrzymal, oprocz nas. Pare minutek i gotowe. Kobietka mogla smigac dalej :)

#23 OFFLINE   michal987654321

michal987654321

    Zbanowany

  • 1677 postów
  • Dołączył: 03-05-2007
  • Skąd: RADOM
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Omega A
  • Silnik: 1.8 18NV gaźnik

Napisany 15 sierpień 2010 - 14:38

Pamietam jak 2 lata temu jechaliśmy z kolegami nad morze, po drodze spotkaliśmy samochód z kapciem, którego to pasażerkami były dwie Panie :D - od razu nawróciliśmy i pomogliśmy :D to było przed Malborkiem :D

#24 OFFLINE   flog30

flog30
  • 10 postów
  • Dołączył: 24-02-2008
  • Skąd: katowice
  • Województwo: śląskie
  • Auto: Omega B FL
  • Silnik: 3.2 V6 Y32SE

Napisany 15 sierpień 2010 - 15:58

jezeli jest taka mozliwosc na napewna trza pomóc ..nie raz mi sie zdarzyło kogos podholowac czy z zaspy wyciągnąc
flog30:looz: (odważni nie żyją wiecznie, za to ostrożni nie zyją wcale.........)
gg 512561

#25 OFFLINE   adamesce

adamesce

    Omega: Never ending story

  • 595 postów
  • Dołączył: 22-02-2010
  • Skąd: Sosnowiec
  • Województwo: śląskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 2.0 16v X20XEV

Napisany 15 sierpień 2010 - 19:06

nie zlicze ile razu pozyczlem pradu ale w lutym tuz przed sprzedaza mojego poprzedniego auta (espero) wracajac z pracy z zona zatrzymalismy sie przy tranzicie stojacym na srodku drogi, zamarzlo paliwo i holowalem to auto ok 5 km, przedemna zatrzymal sie inny kierowca ale nie mial za co podpiac linki.

#26 OFFLINE   Simonek81

Simonek81
  • 425 postów
  • Dołączył: 07-04-2010
  • Skąd: Tarnów (a obecnie Daleszyce)
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Omega A
  • Silnik: 1.8 18NV gaźnik

Napisany 16 sierpień 2010 - 18:25

może mało skromnie... ale pochwalę się, że jednak praktycznie w 90% przypadków zatrzymuję się. Zwłaszcza wtedy, gdy widzę że dookoła pustka i rzeczywiście mogą być problemy z uzyskaniem pomocy... przede wszystkim to chyba dlatego że gdy jeszcze jeździłem 17letnią vectrą to sam często korzystałem z pomocy innych :D TRZEBA SOBIE ZAWSZE NA DRODZE POMAGAĆ!!! i to bezinteresownie... choć bardzo mi było miło jak moja Srebrna Strzała z niesamowitym doświadczeniem nabranym w poprzednich naprawdę WIELU takich akcjach (darmowych) wyciągnęła nowiutkiego Land Cruisera z napędem 4x4 z rowu w zimie (:D:D:D ) i gość dał 100 zł :) a kiedy indziej znów przez jakąś laskę w okolicach Jędrzejowa musiałem grzebać w śmietniku :D:D:D gość na stacji Orlenu powiedział żebym w kontenerze wyszukał sobie jakiś zużyty pojemnik żeby dowieść jej paliwo bo oni na stacji nie mieli nic żeby pożyczyć... no żenada... :D:D:D ale wspominam z uśmiechem :D:D:D eeeh... kiedyś przy piwku musimy sobie poopowiadać :D

#27 OFFLINE   rafi195

rafi195

    tylko 2.5TD :)

  • 1802 postów
  • Dołączył: 09-07-2009
  • Skąd: Chrzanów/Krzeszowice
  • Województwo: małopolskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 2.5 TD X25DT

Napisany 16 sierpień 2010 - 18:44

T ja wam powiem trza pomagać...3 lata temu jechałem z kumplem jego oplem corsą i zabrakło ON to był wlocik do Krakowa gdzieś 3 km do stacji to banieczka w dłoń i spacerek. a tu nagle pisk i patrzymy fiat 126p staje wsiadamy ja dziękuje gościowi i rusza patrzę a gość oczy prawie zamknięte i ledwo kiere trzyma na kurna pijany w cholerę.. ja mu mówię żeby staną a on ledwo gada że nie spoko pod CPN nas podwiezie..dotarliśmy cali..ale jazda bez trzymanki :tank:

#28 OFFLINE   Simonek81

Simonek81
  • 425 postów
  • Dołączył: 07-04-2010
  • Skąd: Tarnów (a obecnie Daleszyce)
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Omega A
  • Silnik: 1.8 18NV gaźnik

Napisany 16 sierpień 2010 - 19:00

bo to w tym przypadku Rafi to Ty miałeś jemu pomóc... :D:D:D przez wyrzucenie go z jego własnego auta, żeby sobie i nikomu innemu krzywdy nie zrobił...

#29 OFFLINE   damian0708

damian0708
  • 1091 postów
  • Dołączył: 17-07-2008
  • Skąd: Kielce
  • Województwo: świętokrzyskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 3.2 V6 Y32SE

Napisany 16 sierpień 2010 - 20:55

Ja często zanim kupiłem nowy akumulator latałem z prośbą o pożyczenie prądu, ale często się musiałem tylko prosić. Ale w zimie zakopałem się na parkingu próbowałem wyjechać, wypchać, przejeżdżający ulicą Pan wjechał na parking swoją terenówką i zaproponował pomoc. Byłem w ciężkim szoku pociągnoł mnie swoim L200 i miło się jeszcze pogadało.

Ja osobiście nie mówię że zawsze zatrzymuje się jak widzę awaryjne bo po prostu nie zawsze mam na to czas (zawsze jak widzę wypadek, mam obowiązek udzielić pierwszej pomocy) ale jak tylko mam wolną chwilę to staje i pomagam. Zawsze w bagażniku wożę linkę, przewody i 2 apteczki :)

Pomagajmy innym prędzej czy później to do nas wróci a życzliwością zajdziemy dalej niż chamstwem.

#30 OFFLINE   Ziutek50

Ziutek50

    **** świat do góry nogami

  • 7294 postów
  • Dołączył: 19-07-2009
  • Skąd: ES
  • Województwo: łódzkie
  • Auto: Omega B FL
  • Silnik: 3.0 V6 X30XE

Napisany 17 sierpień 2010 - 07:37

Przed zakupem Smoczycy śmigałem VA 1.6 8v przyznać muszę że przez 3,5 roku nie zdarzyło się bym stanął bo coś się popsuło ale jak to się mawia nadszedł ten pechowy dzień i stanąłem w miejscowości Góra Kalwaria właśnie jak jechałem po wspomnianą wcześniej Smoczycę. 20min dzwoniłem po znajomych by mi pomogli aż wreście zlitował się Czarny i przyjechał po mnie i żonę... ale wracając do meritum jak koś miał kłopoty starałem się pomóc kiedyś na "obwodnicy Łodzi" (o ile można to tak nazwać, krajowa jedynka) na jednym ze skrzyżowań (2 pasy lewoskręt, 3 pasy na wprost , 1 prawo skręt) zrobił się zator po dojechaniu do świateł okazało się że Fiat Tempra jest przyczyną, kierowca w deszczu próbował grzebać pod maską by uruchomić silnik, zaproponowałem że ściągnę ich ze skrzyżowania i na spokojnie będzie mógł sobie po grzebać (wszyscy wymijający trąbili na zawali drogę ale żaden nie pomógł) lub wezwać pomoc, z holowałem ich na stację i w rezultacie wujek Ziutek musiał pogrzebać troszkę w cudzym aucie i doszedł że przyczyną była śniedź na w aparacie zapłonowym na aluminiowych łopatkach i palcu rozdzielacza wyczyściłem i auto odpaliło od pierwszego... chał mi płacić za pomoc, ale powiedziałem że nie jestem mechanikiem i jak kiedyś spotka mnie na drodze jak będę potrzebował pomocy to niech pomoże...
Zimą pożyczki prądu na odcinku 2km cztery razy kable wyciągałem (bardzo mocno mnie irytuje fakt błędnego podłączania kabli przez pozostałych aku-aku) zimą wyciąganie aut z rowu itp... itd...

#31 OFFLINE   cruel

cruel

    nawet gdy będę kroczył...

  • 214 postów
  • Dołączył: 19-06-2010
  • Skąd: Łódź
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Omega B FL
  • Silnik: 2.2 16v Y22XE

Napisany 17 sierpień 2010 - 09:34

Kiedyś dawno dawno, jakiś Pan stał na awaryjnych, pogoda tez nie najlepsza, zima, śnieg. Zatrzymałem się, pomimo tego że się śpieszyłem, okazało się że paliwka zabrakło, nie mieliśmy żadnego kanistra, więc na szybko linka i na stację holowanie. Pan podziękował, chciał kawę na stacji postawić, ale z braku czasu odmówiłem.

Kiedyś, jak jeszcze na autobusach jeździłem, miałem śmieszna sytuację.
Wiadomo jak to wozy w MPK, stan techniczny pozostawia wiele do życzenia. Jechałem sobie a tu autobusik nagle stracił moc, a później zgasł i już nie odpalił. Mróz jak cholera, wóz techniczny, jeździł od autobusu do autobusu, jak to zima zazwyczaj bywa. Po godzinie stania bylem już przemarznięty bo przecież webasto też nie działało. Podjechał jakiś miły człowiek i się pyta co się stało i czy może jakoś pomóc. Fakt jest taki że zdziałać nic nie mógł, więc podziękowałem, a on odjechał. Po kilkunastu minutach przyjechał z ciepłą herbatką z McDonalda z tekstem "Skoro nie mogę pomóc w inny sposób, to chociaż herbatę na rozgrzanie przywiozłem" Od razu zrobiło mi się cieplej, takich ludzi to ze świecą szukać. Dlatego uważam, że warto się zatrzymać, nie zawsze trzeba być mechanikiem i mieć pojęcie, ale czasem samo zainteresowanie, czyjąś sytuacją jest już jakąś formą pomocy.

Tak więc pomagajmy sobie, chociaż na tyle ile możemy w danej sytuacji.

#32 OFFLINE   Dzesiu

Dzesiu

    SUZUKI!

  • 38 postów
  • Dołączył: 09-11-2008
  • Skąd: Warszawa

Napisany 02 październik 2010 - 23:32

Odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie wstydzą się pomagać, zapytać ..? Niektórzy wręcz szydzą z cudzego nieszczęścia, kłopotu..

Sam miałem taką sytuację zeszłej Zimy, mróz, śnieg, zamieć, późna godzina.. sytuacja wymusiła na mnie jazdę w taką pogodę o tej porze (23) z małym Bobasem i Żoną. No i co Suzuki Swift jakby przyklejony do miejsca w ktorym go postawiłem, nie mogąc liczyć na niczują pomoc i mając pod ręką jedynie wątłą Kobietkę, poprostu coraz bardziej zakopywałem się. W pobliżu specialnie nie było nikogo ale tuz za mną stało Renault Kangoo do ktorego wlasnie zeszlo dwoch mezczyzn. Widząc całą sytuację wsiedli i śmiejąc mi się w twarz odjechali. Ja w poplochu podkladalem pod koła co miałem, rzeźbiłem jak mogłem żeby wyjechać. Sytuacja była kiepska no poprostu nie dało się nic zrobić jedynka wpięta pchamy oboje cali przemoczeni... Całę szczęscie kiedy juz zwątpilem pojawilo sie trzech chlopaczkow ktorzy bez grymasu na twarzy gdy mielilem kapciami w sniegu podeszli zaparli się wypchneli mnie nawet nie wiedzialem kiedy :)

Pomagac trzeba ile latwiej i szybciej bylo by gdybysmy nie byli nawzajem obojętni. tez zawsze chętnie użyczę prądu czy coś, szczegolnie potrzebnej pomocy w zime ktora sie zbliza. Nawet jesli nie masz kompletnie nic co jest potrzebne w danej sytuacji, warto sie zatrzymac moze ktos nie ma nawet jak zadzwonic.

Jutro Ty sam mozesz stać na poboczu.:szpital:

Pozdrawiam, szerokości i bez awaryjności :tank:
Omega 2.0 16v nastepna bedzie tez omega. Podpisano fanatyk japońskich samchodów. Co krowa to krowa :)

#33 OFFLINE   tomspeed

tomspeed

    kaszub

  • 2751 postów
  • Dołączył: 24-03-2007
  • Skąd: z Kądowni
  • Województwo: pomorskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 2.0 16v X20XEV

Napisany 03 październik 2010 - 00:06

ja jak moge to pomagam na drodze. bezinteresownie. wiele osob ktorym pomoglem chcialo mi placic. nigdy nic nie wziolem.
tylko przykre jest, ze jak sie tak pomaga innym, a samemu stoi, to wszyscy w okolo trabia, a ani jedna osoba nie otworzy szyby i nie zapyta czy nie potrzeba pomoc.
wiele razy tracilem kase lub sprzet (pozrywane linki itp) po to by inni nie stali na drodze. czekam az mi sie to zwroci. i jakos nie moge sie doczekac, ale serca nie mam by na delikwenta w potrzebie trabic i omijac go szerokim lukiem.

ostatnia zima byla jedyna w swoim rodzaju. wiele aut odpalalem po kablach, inne wyciagalem, lub odkopywalem. ja stanalem jeden jedyny raz i co?? sam z lopata wzieta na szybkeigo z jakiegos podworka walczylem z zywiolem by moc wyjechac. inni tylko mijali mnie z lekkim usmieszkiem. szkoda tylko ze to w lozku odchorowalem, z czyjas pomaca napewno byloby sprawniej, ale mialem jeszcze tyle sily by wypchac jedno auto, z zaspy, robiac sobie odpoczynek na odkopywanie wlasnego.

dziwi mnie fakt nieudzielania pomocy przez innych. mlodych moge zrozumiec, ale w moim wieku, lub starsi bardziej znaja sie na rzeczy. a oni ciepelko w aucie i hejka do domu.
przyjdzie czas ze role sie odwroca, ale ja nie przejade obojetnie. nie umiem tak, po prostu.
na co dzień RENAULT SCENIC II 2.0 DCI

#34 OFFLINE   FOTON

FOTON

    GMS+Pioneer+MacAudio :D

  • 2963 postów
  • Dołączył: 02-08-2010
  • Skąd: zapomniałem
  • Województwo: dolnośląskie
  • Auto: Nie mam Omegi
  • Silnik: 1.8 18S gaźnik

Napisany 16 październik 2010 - 08:33

Ja zimą miałem taką sytuację, że zakopalem się na parkingu. Przyczyną była zaspa, którą zrobił pług odśnieżający ulicę.

Zepchnął śnieg tuż za samochody i trudno było wyjechać. Na ulicy ślisko, z tyłu drzewa i wysoki krawężnik, więc ryzykowne było wyskoczenie autem do tyłu.

Zacząłem wyjeżdżać i zawiesiłem się skrzynią biegów i silnikiem na tej zaspie (zamarznięty śnieg). Auto ani drgnie, tył auta blokuje jeden pas, a ja z 10 minut leżę i kopię pod autem. W tym czasie jakieś auto krąży i przejeżdża 3 czy 4 raz, w końcu gość zaproponował pomoc, że mnie wyciągnie do tyłu.

Miałem linkę, zapieliśmy i ciągnie. Jego auto z napędem na tył (chyba to ford Scorpio był) mieli i nawet nic nie ruszy.

Wtem widzę, że jeszcze dwóch sąsiadów przyszło z pomocą , rozbujaliśmy auto i wypchnęli.
Im też pomogłem wyjechać.

Warto pomagać innym bo kiedyś sami możemy potrzebować pomocy.

Najfajniejsza sytuacja jaką miałem to awaria fiata 126p w nocy na drodze w polach między wioskami i pan , który przejeżdżał rowerem zatrzymał się i poświecił latarką - ja zmieniłem wysłużony zabierak, zamontowałem koło i auto było gotowe do drogi.

Jeszcze się fajnie porozmawiało z owym panem, który około 20 km jeździł rowerem codziennie do pracy:D

#35 OFFLINE   Pingwin60

Pingwin60
  • 72 postów
  • Dołączył: 09-09-2008
  • Skąd: Pruszcz Gdański

Napisany 16 październik 2010 - 10:50

Ja nie miałem zbyt dużo okazji do pomagania, ale jak mogę to pomagam. Z tego co sobie przypominam - kilka razy kable (raz na skrzyżowaniu - oczywiście ludzie tylko trąbili - nikt inny nie pomógł...), raz nawet ciężarówkę zdarzyło mi się pchać :D, a na Serbii autokar, ale w tym przypadku byłem pasażerem autobusu.

Sam miałem kiedyś przypadek, że potrzebowałem pomocy. Jak to przeważnie bywa - deszcz, noc i kapeć. Ja brak lewarka. Po 30 min dopiero ktoś się zatrzymał i mi pomógł - a trochę samochodów przejeżdżało...

#36 OFFLINE   jacagda

jacagda

    xxx

  • 142 postów
  • Dołączył: 27-02-2010
  • Skąd: Gdańsk Oliwa
  • Województwo: pomorskie
  • Auto: Nie mam Omegi
  • Silnik: nie mam Omegi

Napisany 28 październik 2010 - 19:33

staram się pomagać ale ostatnio miałem ja awarie i musiałem zepchnąć auto (na szczęście nie omesie) ale nikt nie miał chęci na pomoc a le wszyscy objeżdżali mnie nie dając mi zepchnąć auta (polak to kulturalny życzliwy kierowca)są wyjątki

#37 OFFLINE   jarecky

jarecky

    ## za miedzą :-( ##

  • 286 postów
  • Dołączył: 03-11-2009
  • Skąd: Jelcz-laskowice

Napisany 28 październik 2010 - 19:43

Zawsze staram się pomagać innym kierowcą bo niestety może ja kiedyś będe potrzebował takiej pomocy i mam nadzieje że ją dostane :|
Oddam 3,2 v6 w dobre ręce :D

#38 OFFLINE   czarnybubu

czarnybubu
  • 67 postów
  • Dołączył: 11-05-2010
  • Skąd: żary
  • Województwo: lubuskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 2.0 16v X20XEV

Napisany 28 październik 2010 - 23:18

chomiczek może tak rozszeżył bys te ankiete.... bo np. w nocy to się nie zatrzymam... ale w dzień tak...


kolega ma rację co do tej ankiety
pomoc w nocy może okazać się bardzo kosztowna....nie wliczając rzeczy materialnych,na "zdrowiu"można podupaść...:szpital::p:)
podwożąc jednego razu parkę w dżdżystą pogodę,men chciał mnie po główce stuknąć...z tego wyratowała mnie rozkładana metalowa sprężynko-pałka ;)
kolejny przypadek-starszego Pana auto,na zaciąg odpalaliśmy przed Nowogrodem Bobrz.i nagle ni stąd ni z zowąd wyrosło trzech wyrostków przed jego Uno...dobrze że już się odpiął,bo pewnie bym go ciągnął aż do Żar :jump:
z znajomymi wróciłem w niecałą godzinę na to samo miejsce,a tu niespodzianka....Panu znów nie pali auto,a w krzakach nieopodal siedzi "wesoła brygadka Robin Hooda" koledzy przetłumaczyli im "zasady panujące w społeczeństwie":jump: ręcznie i myślę że nikt nie wpadł w ich rączki.
z miłych pomocy-wracając od koleżanki z Weiswasser,moje poprzednie auto odmówiło posłuszeństwa(pompka paliwa padła)przed Czaplami za Łęknicą,ciemnawo...ruch znikomy...zatrzymuje się ciemne BMW na bułgarskich blachach (zbierali Panie po pracy polegającej na ..:D obliczeniach statystyki ruchu pojazdów na drodze :D )...wychodzą z niego dwaj baaardzo dobrze zbudowani,ciemnoskórzy Panowie...mi się ciepło robi...ale...po krótkiej rozmowie,z której oni mnie nie rozumieli,a ja ich,:p podpinają linkę i jedziemy na Żary...45 km!!!! pod domem odpinam linkę,podchodzę do ich auta,dziękuję i wciskam 50zł...odmówili! pożegnali się i odjechali

#39 OFFLINE   zielona

zielona

    Sylwiosława

  • 150 postów
  • Dołączył: 05-05-2010
  • Skąd: Gdańsk

Napisany 29 październik 2010 - 06:37

A jak mi pękło kolanko od reduktora, to raczej wszyscy patrzyli się na mnie jak na wariatkę, tylko nieliczni faceci z ciężarówek pytali się, co się stało (bo stanęłam na pasie zieleni a obok był korek).

Jeden koleś stanął za mną, myślę sobie "chociaż ktoś chce popatrzeć i coś doradzić", a to się okazało, że zostawił auto i poszedł. A ja chyba miałam popilnować jego samochodu.

#40 OFFLINE   siwysarbinowo

siwysarbinowo

    Marcin

  • 1137 postów
  • Dołączył: 06-04-2010
  • Skąd: Sarbinowo
  • Województwo: zachodniopomorskie
  • Auto: Omega B
  • Silnik: 3.0 V6 X30XE

Napisany 03 listopad 2010 - 18:27

Jakiś miesiąc temu wracałem do domu od dziewczyny...30km od mojego domku trasa Sianów-Koszalin, jadę sobie kulturalnie patrze a tam jakiś większy samochodzik stoi bez awaryjnych, bez trójkąta tylko gościu z mała córką(7-8lat?) macha linką...no to ja siup awaryjne staje na poboczu, podchodzi gościu okazuje się angol,pyta czy nie scholuje,myślę sobie kurna duży ten land rover(stara maszyna jak z czasów wojny,ważyła chyba z 5ton...) no mówię Ok, no problem. Podczepiliśmy,jedynka,dwójka,trójka jest 60km/h omesia ciężko ale bez żadnych problemów przejechała prawie 10km na BP w Koszalinie. Serdeczne dziękuję po polsku :) połamana nakładka na hak ale miło było pomóc w mokrą noc.

Ogólnie staram się pomagać,chyba że nie mam akurat możliwości,brak czasu itp itd...