|
|
#3081 |
|
364 Steinmetz kombi coupe
![]() Zarejestrowany: 17.02.2009
Skąd: PGN
Województwo: wielkopolskie
Auto: Omega B FL'99 Pb manual
Silnik: 2.2 16v Y22XEV (144 KM)
Postów: 952
|
|
|
|
| Reklama |
|
|
#3082 |
|
ładowanie opisu......
![]() ![]() Zarejestrowany: 09.02.2008
Skąd: 3-mia-100
Województwo: pomorskie
Auto: Omega B'99 Pb+LPG automat
Silnik: 3.0 V6 X30XE (211 KM)
Postów: 1,924
|
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować]
__________________
"Mów łagodnie i miej przy sobie gruby kij, a zajdziesz daleko." - Teodor Roosevelt #224# ![]() http://okp.cita.pl/zoom_image.php?id_phot=14155 |
|
|
|
|
#3083 | |
|
Mów mi Efendi!!
![]() Zarejestrowany: 20.02.2009
Skąd: Łódź
Województwo: łódzkie
Auto: Omega B'96 Pb+LPG manual
Silnik: 2.0 16v X20XEV (136 KM)
Postów: 770
|
Cytat:
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować] |
|
|
|
|
|
#3084 |
|
Omegomaniak :)
Zarejestrowany: 15.02.2007
Skąd: Susz
Województwo: warminsko-mazurskie
Auto: Nie mam Omegi
Postów: 464
|
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować] cała stronka wyczepista, można się pośmiać, ja już zaplułem cały monitor ze śmiechu
|
|
|
|
|
#3085 |
|
Ciem kotka!
Zarejestrowany: 30.08.2006
Województwo: podkarpackie
Auto: Nie mam Omegi
Postów: 5,891
|
|
|
|
|
|
#3086 |
![]() Zarejestrowany: 30.01.2009
Skąd: Biała Podlaska
Województwo: lubelskie
Auto: Omega B'94 Pb manual
Silnik: 2.5 V6 X25XE (170 KM)
Postów: 250
|
Tak glosne ze az smieszne
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować] A z tego to nie wiem czy sie smiac czy plakac ![]() [Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować] |
|
|
|
|
#3087 | |
|
WTF ??
![]() Zarejestrowany: 01.03.2008
Skąd: Częstochowa
Województwo: śląskie
Auto: Omega B'97 Pb+LPG manual
Silnik: 3.0 V6 X30XE (211 KM)
Postów: 1,717
|
Cytat:
__________________
. Dowódcy dzielą się na tych co mówią NAPRZÓD i na tych co mówią ZA MNĄ !
|
|
|
|
|
|
#3088 |
|
Ciem kotka!
Zarejestrowany: 30.08.2006
Województwo: podkarpackie
Auto: Nie mam Omegi
Postów: 5,891
|
[Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą widzieć linki Kliknij tutaj, aby się zarejestrować]
|
|
|
|
|
#3089 |
|
Omegomaniak :)
Zarejestrowany: 15.02.2007
Skąd: Susz
Województwo: warminsko-mazurskie
Auto: Nie mam Omegi
Postów: 464
|
Dave wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony? - Wczoraj woskowałem łódź, tylko woskowałem... i nagle podeszła do mnie ruda piękność... mówię Ci, stary... z taaakim biustem. Stanęła i spytała: "Mogę popływać z Tobą łodzią?" Powiedziałem: "Pewnie, że możesz." Wziąłem ją więc ze sobą, Dave. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu. Wyłączyłem silnik i mówię do niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław." I wiesz co, stary? Ona nie umiała pływać, Dave. Rozumiesz? Nie umiała pływać! Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż wczoraj. - Widzę, że humor Cię nie opuszcza... - Ech, stary... muszę Ci opowiedzieć... woskowałem wczoraj łódź, tylko woskowałem... i podeszła superblondyna, z ... no wiesz... z taaakim biustem... Spytała, czy może popływać ze mną łodzią. "Jasne" - mówię. Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłączyłem silnik i mówię do niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław." Stary... nie umiała pływać, ta też nie umiała pływać ![]() Parę dni później w znanym już nam barze Dave znowu spotyka Johna, tym razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje. - Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny? - Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódź, wiesz, tylko woskowałem... i nagle staje przede mną ponętna brunetka... piersi... stary! Taaakie miała. No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię: "Jasne, że możesz." Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż poprzednio... Wyłączyłem silnik, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem: "Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu." Ona ściągnęła figi... Dave ! Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A ja... ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać !Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet? Lekarz radzi pacjentce: – Zalecam pani częste kąpiele, dużo ruchu na świeżym powietrzu i bardzo proszę ubierać się ciepło. Po powrocie do domu pacjentka relacjonuje mężowi: – Lekarz polecił mi pojechać na tydzień na Bermudy, później w Alpy na narty... Ach! I upierał się jeszcze, żebyś mi kupił futro. Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z żoną, skarżąc się na jej apatie. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował. Wreszcie zwraca się do obecnego przy tej scenie męża: - Oto zabiegi, które są potrzebne pańskiej żonie. Powinny być stosowane przynajmniej co drugi dzień. No, powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty. - Dobrze, we wtorki i czwartki mogę żonę do pana przyprowadzać, ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty! Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi klient. Sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie: - Czego pan sobie życzy? Klient: - Chciałbym kupić mydło. Sprzedawca: - Ależ proszę bardzo. Tu mamy świetne wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie, zawierają balsam, są półprzejrzyste... - Ile kosztuje to mydło? - Trzy funty. - Nie ma pan czegoś tańszego? - Oczywiście. Klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie pachnie, luksusowe... - Ile kosztuje? - Dwa i pół funta. - Jednak wolałbym coś tańszego. - Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie. Może trochę kawy? O, proszę bardzo (podaje kubek). Tutaj mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące, we wszystkich kolorach... - Jak drogie? - Półtora funta. - A jeszcze coś tańszego? - Proszę bardzo. Może cygaro? Proszę (podsuwa pudełko cygar). Te mydełka tutaj dobrze się pienią, całkiem przyzwoicie pachną... - Ile? - Pół funta. - Za drogie. - No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu (biegnie i przynosi podłużny kawałek szarego mydła). - Ile to kosztuje? - Dziesięć penów. - Świetnie. Poproszę połowę kostki. - Proszę uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwilę i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki) - Ale ja prosiłem tylko połowę kostki. - Jest, o proszę uprzejmie, tu kawałek mydła (podaje jeden pakuneczek). A tu prezent od firmy. - Naprawdę? Jak miło! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi pakuneczek) - Prezerwatywy, żebyś się ch*ju nie rozmnażał. Przychodzi trzech pedałów do lekarza i skarżą się, że chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać. Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarską i pyta: - Co pan czuje? - 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ściernym o ziarnie... - Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta. Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta: - Co pan czuje? - Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około 5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i... - Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was. Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tyłek kubek gorącej herbaty, a on na to: - Oj oj oj! - Co, gorąca?! - Nie, gorzka! Chłopak i dziewczyna na parkingu za miastem. Jest późny wieczór. Chłopak zaczyna całować włosy dziewczyny, ale ona go powstrzymuje: - Dobrze wiem, że powinnam ci to powiedzieć wcześniej, ale właściwie jestem prostytutką i za numer biorę stówę. Chłopak płaci niechętnie. Po sprawie i wypaleniu papierosa chłopak dalej siedzi na przednim siedzeniu i tylko gapi się w okno. - Dlaczego nie jedziemy? - Dobrze wiem że powinienem ci to wcześniej powiedzieć, ale właściwie jestem taksówkarzem i taksometr wskazuje trzy stówy. Pewien bardzo oszczędny w słowach arystokrata zatrudnił nowego lokaja. Obejmując obowiązki sługa otrzymał od pana szczegółowe instrukcje: - Kiedy wołam "Kąpiel!", potrzebna mi woda, mydło, ręczniki, płaszcz kąpielowy, szlafrok, świeża bielizna, ubranie, herbata i gazeta. Kiedy wołam "śniadanie!", mam dostać kawę, mleko, cukier, jajka, szynkę, masło i gazetę, a krzesło trzeba przysunąć do kominka. Lokaj skinął głową na znak, że zrozumiał. Jeszcze tego samego wieczora arystokracie robi się niedobrze i woła: - Lekarza! Po stosunkowo niedługim czasie zdyszany lokaj wraca do swego pana i z dumą w głosie oświadcza: - Myślę że będzie pan ze mnie zadowolony, milordzie. W przedsionku czeka już wybitny internista, chirurg, dentysta, ksiądz, notariusz i adwokat z dwoma świadkami. Na podjeździe stoi karawan, a w grobowcu rodzinnym czterech robotników wybiera ziemię pod trumnę! Egzamin na antyterrorystów. Wchodzi pierwszy kandydat. - Proszę sobie wyobrazić, leci pan samolotem rejsowym. Nagle wyskakuje mężczyzna z bronią w ręku i krzyczy, że samolot ma się kierować na Turcję. Co pan robi? - Cóż, to proste. Ciosem karate wybijam mu z ręki broń, przewracam go, wiążę bardzo solidnie. Na najbliższym lotnisku sadzam samolot, przekazuję terrorystę w ręce policji i samolot może kontynuować lot. - Pięknie, zaliczone, jest pan wolny. Wchodzi następny kandydat. - Proszę sobie wyobrazić sytuację: leci pan samolotem IŁ-86 i nagle wyskakuje mężczyzna z walizką w rękach i krzyczy, że w walizce ma 50 kg trotylu i samolot ma się kierować na Turcję. Co pan robi? Egzaminowany się zamyślił: - Jaki to samolot? - IŁ-86... - Aha... A wysokość jaka? - 10 000 metrów... - Aha... A jaka jest prędkość lotu? - 700 km/h... - Aha... Znaczy IŁ-86, 50 kg trotylu, wysokość 10 000 metrów, prędkość 700 km/h... Dobrze rozumiem? - Tak. Co pan by zrobił? - Ja? Zesrałbym się! W wagoniku kolejki na Kasprowy turysta konwersuje z góralem: - Baco, a co by było, gdyby ta lina się urwała? - A to by było.... trzeci roz w tym tygodniu.. Jaś zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował i gdzie wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikają jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział: - Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy. Tydzień później Justyna pyta się Jaśka: - Słuchaj, nie chce nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz? Jasiek zdecydował się napisać list do matki: "Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukierniczkę Justyny, nie piszę też że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć." Odpowiedź przyszła parę dni później. "Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła." Wraca pijany mąż nad ranem do domu, a żona od razu: - Gdzieś Ty był całą noc? ![]() - Na czynie... - Na jakim czynie Ty byłeś, że wracasz pijany nad ranem? No gdzie Ty byłeś?![]() - Na czynie... - Mów prawdę i nie wymyślaj !- Naczynie dawaj, będę rzygał! Nauczycielka na lekcji do dzieci: - Kim jest dla nas Bóg? Zgłosiła się Magda: - Jest pasterzem. - A kim my jesteśmy dla Boga? - pyta się znowu nauczycielka. Nagle cisza w klasie nikt nie odpowiada. Wtem zgłasza się Jasiu - Jesteśmy stadem baranów. |
|
|
|
|
#3090 | |
|
Zarejestrowany: 03.05.2007
Skąd: RADOM
Województwo: mazowieckie
Auto: Omega B'95 Pb+LPG manual
Silnik: 2.0 16v X20XEV (136 KM)
Postów: 1,327
|
Cytat:
![]() ![]() ![]()
|
|
|
|